22 lipca 2016

Siedem toreb

... dla siedmiu Wspaniałych Kobiet, pracujących w Środowiskowym Domu Samopomocy nr 2 w Zielonej Górze. 


Bardzo dziękuję Im za  wielkie serducha i oddanie w kontaktach z podopiecznymi :).



I choć torby nie są jakoś specjalnie piękne, to mam nadzieję, że przydadzą się. Z założenia miały być funkcjonalne, zakupowe. Każda posiada podszewkę i kieszonkę w środku oraz długie rączki
do noszenia na ramieniu. Wymiary: 40 cm x 45 cm.









04 czerwca 2016

Z dwóch poduszek całość.

Oto całość.

Całość to prezent ślubny. 
Całość składa się z 2 poduszek, które oddzielnie mogą oczywiście istnieć, ale dopiero połączone ze sobą doskonale uzupełniają się wzajemnie, stanowią pełnię,  tworząc CAŁOŚĆ.

Części CAŁOŚCI to Lidka i Zbyszek.


Imiona wyhaftowała na hafciarce Kasia z Pracowni ino - ino. 

Pikusie.




Mam ciągle radochę z widoku mojej metki :)



08 kwietnia 2016

Krokodyl



Poduszka dla chłopczyka, który lubi krokodyle.


Krokodyla "wytatuowałam" w kamienie i są to pierwsze w moim wykonaniu kamienie, które zaakceptowałam. Niby łatwe pikowanie, ale efekt zupełnie nie podobał mi się. Dopiero teraz nastąpił ten moment - może być :).



Chciałam, aby na poduszce było imię chłopca. Na aplikację nie miałam ochoty, zwyczajne lenistwo... Próbowałam napisać ściegiem atłaskowym, czyli gęstym zygzakiem, efekt na łukach koszmarny. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wypikować literki.



Mam nadzieję, że obdarowanemu przypadnie do gustu poduszka - przytulanka. Tylko właściwie to strach przytulać się do takich zębów...

Ps. Wzór poduszki zaczerpnęłam od Kasi Ino-Ino z pracowni ino-ino, za zgodą autorki. Kasiu - dzięki :) 



20 marca 2016

Jaja muszą być (2) ...

Na blogu to moja druga Wielkanoc, zatem jaja muszą być kolejny raz :).
Uszyłam podkładki w kształcie jajecznym na kiermasz charytatywny.



 Kilka szczegółów:



Tym razem szyłam jako Lub.Patchwork.pl :)




08 listopada 2015

Jesiennie...

         ... uszyłam już jakiś czas temu. Czas pokazać, choć nie jestem zadowolona z efektu, bo wyszedł taki trochę smutny.


  A ponadto te pikowanki koślawe. Całe szczęście, że na wzorzystym materiale tak ich nie widać ;).


Trening czyni mistrza, tak więc trenuję. Tylko szkoda tak "na sucho" ćwiczyć, niech już coś z tego będzie pożytecznego :).



Miałam jednak wielką frajdę przy szyciu, bo to prezent dla Bliskiej Osoby. No i szyłam ulubiony wzór listka, który jest moim logo :).


Gdy obserwuję, jak ktoś pikuje, wydaje mi się to w sumie proste. Potem zasiadam do tej czynności i pustka w głownie, mięśnie sztywnieją, a maszyna nie chce mnie słuchać.


Póki co, nie rezygnuję z zabawy w pikowanie. Tylko muszę pamiętać, że nie ma sensu pikować na materiałach zbyt wzorzystych.



Ps. Dziękuję Wiesi z Quilt and Smile za inspiracje do pikowania :).