23 kwietnia 2015

Moja biblioteczka

Zgadzam się w pełni ze słowami Wisławy Szymborskiej, że  "czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" . I choć książki wiodą prym w tym, co lubię robić, to do fajnych zabaw zaliczam także zabawę w patchwork :). 

Dziś, z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, przedstawiam Wam "Moja biblioteczkę", która powstała właśnie w wyniku połączenia tych dwóch moich pasji: czytania i patchworkomanii. Jeszcze dodam, że w czasie szycia słuchałam audiobooki - "Dumę i uprzedzenie", "Cichy wielbiciel", "Motylek" i "Przebudzenie". Te książki już zawsze kojarzyć mi się będą z "Moją biblioteczką".


Mam zdjęcie mojej pracy tylko z wystawy i takiej sobie jakości ( nie umiem robić zdjęć).

Kilka zdjęć z różnych etapów powstawania:

Top (120 cm  x 160 cm)


Maszyna, która od kilku lat czekała na uszycie :)


Pikowanki








20 marca 2015

Wiosna, ach to ty...

Dzisiaj muszą być u mnie kwiaty, choćby nieskończone ...





Niech wiosna zagości w naszych sercach i zostanie na dłużej :)


18 marca 2015

Jaja muszą być...

Musiałam popełnić jaja przed Wielkanocą, choćby takie małe...





Już poszły w świat, na loterię charytatywną :). Idę smażyć następne ...

04 marca 2015

Zakręcone na maksa spotkały się...

..., aby wspólnie zaplanować i szyć nasz totem. Te zakręcone to my - Lub.Patchwork.pl  :).

Gospodynią naszego spotkania była Wiesia - Wiesiu - bardzo dziękujemy :).

Ale się działo... :).
Pięć bab się spotkało,
do szmat się dorwało,
każda z nas wielką torbę ze swoimi "trumiennymi" tkaninami przytachało,
nasze własne uszytki się macało i podziwiało,
Żony Farmerów z domów dla towarzystwa się zabrało,
ze śmiechu prawie się tarzało,
o szyciu się gadało, gadało, gadało,
no i oczywiście piło (nie powiem, co) i obżerało :).



Aż trzeba było towarzystwo zdyscyplinować i do właściwej roboty się brać!



Było suuuuper - dziękuję Wam, Kochane Zakręcone, baterie energetyczne podładowałam na maksa :)

01 marca 2015

Zdradziłam Żonę Farmera

W praktyce to zdradzam ją regularnie na rzecz nowego związku patchworkowego :) Lub.Patchwork.pl


A cóż to takiego? Pozwolę sobie zacytować z naszej stronki :):
"Lub.Patchwork.pl to grupa Lubuszanek zajmujących się patchworkiem i szyciem. Od czasu do czasu chcemy zrobić coś razem - uszyć dla Innych.Planujemy spotykać się, szyć wspólnie, uczyć od siebie nawzajem, a przy okazji pomagać innym. Chcemy dobrze spożytkować energię, która w niewiarygodny sposób wyzwala się z nas, gdy tylko znajdziemy się wystarczająco blisko siebie (nawet jeśli owo blisko to "tylko" łącze internetowe czy telefoniczne) " Emotikon wink]"'

Szyjemy razem i osobno....
razem - Lub.Patchwork.pl
a osobno tam:
http://www.quiltandsmile.pl - Wiesia
http://johosomedoings.blogspot.com - Asia
http://asiajarts.blogspot.com - Asia

Pierwszą naszą wspólną akcję świetnie opisała Asia na swoim blogu (klik). I to właśnie Ona zachęciła nas do wzięcia w niej udziału. Szyłyśmy fanty na loterię Balu Superbohaterów, która ma wesprzeć stowarzyszenie "Potrafię więcej".


Mój wkład był raczej skromny, ale zawsze coś :). 
W tym samym czasie szykowałyśmy prezenciki walentynkowe dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy nr 2 w Zielonej Górze.



Na dziś to tyle, choć jest o czym pisać, bo w lutym działo się mnóstwo super fajnych rzeczy. Ot choćby to epokowe wydarzenie!

O tym innym razem :).


Ps. Do Żony Farmera wrócę ...kiedyś ;)

29 stycznia 2015

Pikowania czas zacząć...


Ponownie zainspirowana i zauroczona prześlicznymi pikowaniami Wiesi postanowiłam i ja spróbować. Do tej pory z wolnej ręki zazwyczaj pikowałam lotem trzmiela i tyle. No czasem coś innego, ale raczej w niewielkich ilościach.
Jednak zawsze zachwycałam się pracami pięknie wypikowanymi na dużych powierzchniach.
Ach, te zakrętasy, zawijasy przepięknie skomponowane.... W moim mniemaniu - dla mnie nieosiągalne. I tak sobie w środku tęskniłam za tymi zawijaskami . Raz, czy dwa nawet spróbowałam z beznadziejnym efektem. Bo to tylko tak wygląda jakby "machało się" ręką lekko, od niechcenia, a wzór sam się tworzy.

W moim przypadku sprawdziła się mądrość "Gdy uczeń dojrzeje, zawsze znajdzie się nauczyciel". Znalazła się Wiesia, na wyciągnięcie ręki, tuż obok, bo raptem parę kilometrów ode mnie, która całkiem niedawno zaczęła tę sztukę opanowywać i w krótkim czasie doszła do perfekcji. Nastąpiło u mnie wielkie "Wow" i zrodziła się myśl, że jest to jednak do opanowania. Tak zaczęłam swój czas pikowania...

Nauki pobieram najczęściej wirtualnie od Wiesi, która bardzo chętnie dzieli się doświadczeniami w swoim blogu w cyklu "Pikowany piątek" i od Lori Kennedy.

To pierwszy mój uszytek, gdzie główną rolę odgrywają pikowanki.



Za radą Mistrzyń pikowanie ćwiczę "na sucho" i myślę, że przede wszystkim tego rodzaju ćwiczenia nadają lekkość ręce przy właściwym pikowaniu maszyną.

Aby robić to coraz lepiej biorę też udział w The Mystery QAL prowadzonym przez Lori Kennedy, który ma trwać chyba 6 tygodni. W tej chwili mam tyle.